...czyli Ani różne różności i dziwactwa...

***
SZANUJMY SWOJE PRACE

Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej zaznaczam to). Nie zezwalam na ich kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek sposób bez mojej zgody.

***
niedziela, 30 sierpnia 2009

Chociaż nie mam przekłutych uszu, to nie mogłam oprzeć się wzięcia udziału w candy jakie organizuje ona_i_ja na blogu Radosny czas.

Jedyne co trzeba zrobić, to zagłosowac na jedne z zaprezentowanych tam kolczyków - wybór nie jest łatwy bo wszystkie są śliczne. Ja jednak swój typ mam, złożyłam nawet pewną obietnicę i jeśli się uda to w końcu się zmobilizuję;)

sobota, 29 sierpnia 2009

Wróciłam wczoraj. Nareszcie. To tylko 5 dni a ciągnęło się w nieskończoność... Tęskniłam. Za Mężem, za MŻ, za moją zwykłą codziennością...

Co do opieki - mimo obaw dałam radę. Jedynie wtorek był bardzo cięzki. Mały płakał, wrzeszczał od 6 do 12, z małymi przerwami na jedzenie i drzemkę. Czułam, że za chwilę wyczerpią się moje zasoby cierpliwości. Nie wiedziałam juz, co robić. Brałam go na ręce - za chwilę się wyrywał, odkładałam - za moment chciał żeby go na recę wziąć i tak w kółko. Każda zabawka zajmowała go może na minutę... Nie wiedziałam, co mu jest, prawdopodobnie dziąsła go bolały bo wychodzą mu kolejne ząbki. No ale przetrwaliśmy ten mały kryzys. Po poobiedniej drzemce wstał zupełnie odmieniony, wrócił dobry humor i uśmiech. Całkiem inne dziecko...

Rozczula mnie czasem - kiedy się śmieje albo robi jakieś dziwne miny. Albo kiedy podpełza do mnie, wdrapuje się na kolana, obejmuje za szyję i przytula... Momentami czułam, że może juz czas...

Poza tym on jest taki trochę mój;) W końcu chrześniak:)

Cieszę się, że wróciłam już do domu, ale marzy mi się chwila spokoju, a tymczasem u nas pełno ludzi. Przyjechali obydwaj bracia Męża z dziećmi (czyli 4 dorosłych i 3 dzieci), a to z powodu rodzinnej uroczystości (57 rocznica ślubu), na którą jesteśmy wszyscy zaproszeni i na którą wcale nie mam ochoty iść...

Mąż wczoraj wrócił z pracy po północy. Chociaż oczy mi się zamykały, dotrwałam aby się z nim przywitać, ale zaraz potem zasnęłam. A dziś z samego rana pojechał zawieźć kolegę na lotnisko. I znów jestem "sama". Trochę mi z tego powodu smutno. bo chciałabym choć trochę z nim pobyć. Tak bardzo mi go brakowało... No cóż, może w poniedziałek znajdziemy dla siebie chwilę. Poza tym martwię się o niego, ostatnio jest bardzo przemęczony...

Na froncie robótkowym niewiele nowego. Zabrałam oczywiście ze sobą porcelankę, ale czasu na wyszywanie zbyt dużo nie miałam i nawet czajniczek jeszcze nie jest dokończony i nie ma się czym chwalić. Ostatnio intensywnie trenuję swoje szare komórki, rozwiązując obrazki logiczne - polega to na zamalowywaniu określonej liczby kratek i w efekcie powstaje obrazek ( więcej mozna zaleźć tutaj).

A z nowinek to pochwale się, że mamy juz zakupiony sprzęt do kuchni - kuchenkę, mikrofalówkę, okap i zmywarkę. Najwięcej problemu mamy z lodówką, bo nie wiem, na którą się zdecydować... Ach, marzenie o własnej kuchni powoli staje sie coraz bardziej realne - nie mogę się już doczekac kiedy zacznę w niej urzędować:)

Chciałam jeszcze na zakończenie podziękować wszystkim za komentarze, dotyczące mojego igielnika:) miło mi się zrobiło, czytając Wasze słowa:)

 Dopisek :

Bardzo miłą niespodziankę sprawiła mi ona_i_ja, przyznając mi kolejne wyróżnienie za, jak napisała, radość tworzenia:)

Dziękuję  :* 

niedziela, 23 sierpnia 2009

... do Miłosza. Znów. Wcale nie chcę jechać. Wracam w piątek i już tęsknię za tym co tu zostawiam. I kogo zostawiam... Mimo, że wiem że to tylko 5 dni...

Do zobaczenia. 

sobota, 22 sierpnia 2009

Długo się przymierzałam, oj długo. Podpatrywałam, wybierałam wzorek, kombinowałam co i jak. Aż w końcu się zdecydowałam. Pierwszą odsłonę już przedstawiłam - mały wzorek - przerywnik w przedostatnim wpisie niedługo potem wyglądał tak :

I wczoraj wieczorem, podczas oglądania Dr. House'a, doszło do zszycia obu stron i powstało moje pierwsze biscornu

:D I może nie jest idealne, jak widać, troszkę krzywe, nierówno przyszyłam guzik na spodniej stronie, ale i tak jestem z niego bardzo dumna:) Jak na pierwszy raz nie wyszło źle.

****

Dzisiaj wybieram się na wieczór panieński do mojej koleżanki. Mam nadzieję, że będzie dobra zabawa, chociaż znając organizatorkę niemal nie mam co do tego wątpliwości;)

****

Echa komentarzy

carpediem30 - Ja mam tak blisko, że grzechem byłoby sie nie wybrać na taki festiwal;) Jeszcze dam Ci znać bliżej października, może rzeczywiście udałoby sie spotkać:) Byłoby super!

młoda-żona - jeśli tylko miałabyś chęć przyjechać, u mnie zawsze się znajdzie miejsce dla Ciebie:)

czwartek, 20 sierpnia 2009

W dniach 3 - 4 października 2009 w Centrum EXPO XXI w Warszawie odbędzie się Europejski Festiwal Sztuki i Rękodzieła. Informacje na temat wystaw, konkursów, warsztatów mozna znaleźć tutaj :

http://artchannel.pl/staticpages/index.php/Aktualnosci

Krzyżykuję tygryska zamiennie z porcelanką. Troszkę go przybyło, chociaż teraz wolno idzie, bo taka na wzorze plątanina znaczków, że można oczopląsu dostać... Przy dłoniach zastosowałam pomysł z zaznaczaniem markerem wyszytych fragmentów i tutaj też to praktykuję. Muszę przyznać, że jest to bardzo pomocne.

Tak się prezentuje kotek :)

 Oprócz tego zaczęłam jeszcze jeden mały hafcik :

Korzystam póki mogę, bo od września będzie dużo mniej czasu... Czekają mnie 3-tygodniowe praktyki w szkole, w pierwszej klasie. 

Jakoś wyjątkowo szybko mijają te wakacje;)

 
1 , 2 , 3 , 4