...czyli Ani różne różności i dziwactwa...

***
SZANUJMY SWOJE PRACE

Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej zaznaczam to). Nie zezwalam na ich kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek sposób bez mojej zgody.

***
sobota, 30 maja 2009

Obrazek komunijny - po raz ostatni :

 

Spędziłam dziś cały dzień na zajęciach w ośrodku dla dzieci autystycznych. Prowadziła je fantastyczna kobieta - widać, że praca z tymi dziećmi jest jej całym życiem. Opowiadała w tak ciekawy i interesujacy sposób, że nawet nie zauważyłam kiedy mi te 7 godzin minęło... Dobrze jest słuchać i przebywać w towarzystwie osób tak pełnych zapału i pasji.

A poza tym... Jest pewna rzecz.

Chodzi za mną.

Nęci.

 Kusi.

Zachęca.

Rudy kolor włosów...

piątek, 29 maja 2009

Przeklęta praca z diagnozy. Nie będę mówić, ile godzin nad nią spędziłam i do której w nocy wczoraj, a właściwie dzisiaj siedziałam. Ale napisałam. Zrobiłam załączniki. Wydrukowałam. Oddałam.

Niestety, żeby nie było za pięknie to jak już jechałam w pociągu na uczelnię to zorientowałam się, że brakuje mi 3 kartek z wnioskami z diagnozy. Wiedziałam, że je napewno drukowałam - no nie wzięłam, zostały między innymi kartkami. Byłam tak zła, że aż mi się płakać chciało. Tylko, że nic nie mogłam poradzić. Pozostało mi  u pani doktor zrobić minę niewiniątka i zapytać o możliwość przyniesienia ich na wtorek. Na szczęście pani doktor uznaje mnie za obowiązkową i sympatyczną osobę i wielkodusznie się zgodziła. Ulga - uff...

Zdradzę Wam nad czym teraz będę pracować:) To obrazek w którym się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Już troszkę zaczęłam i nie mam czasu na dalsze krzyżykowanie. Ale do wtorku już niedaleko;)

 

Byłam dziś zapytać o obrazek komunijny - właśnie się oprawia i jutro będzie do odbioru. Ogromnie jestem ciekawa, jak się będzie prezentował...

****

Kolejne wspaniałe candy u Magdy. Madziu jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji imienin:)

środa, 27 maja 2009

... czyli jak przyjemnie i pożytecznie wykorzystać przerwy między zajęciami;)

Przed backstitchami:

Po backstitchach:

Miś ma już swoje przeznaczenie - w odpowiednim czasie trafi do pewnej cudownej, maleńkiej osóbki:)

wtorek, 26 maja 2009

Urwanie głowy. Pośpiech z zaliczeniami, z wpisami do indeksów. Bieganie, załatwianie, szukanie wykładowców, stanie  w kolejce do ksero z plikiem notatek...Szał

Dopiero niedawno wróciłam do domu. Rano miałam zajęcia - jedne - od 8.00 do 9.30 a potem okienko do 13.25. To ważne kolokwium z poprzedniego wtorku zaliczyłam na 5 - zdobyłam największą ilość punktów w grupie, co było dla mnie naprawdę szokiem.Wiedziałam, że poszło mi dobrze, ale nie sądziłam, ze aż tak. Dziękuję Wam, że trzymałyście kciuki i dodawałyście mi otuchy:)

Wracając do przerwy między zajęciami -wyskoczyłam sobie na zakupki ciuszkowe - do second-handu i nabyłam : 2 pary spodenek - czerwone przed kolano i białe do kolan oraz 2 świetne sukienki:)

Potem od 13.25 miałam kolejne zajęcia do 16.30, wróciłam do domu zatłoczonym pociągiem, co przy takich temperaturach nie jest przyjemnym doświadczeniem, przebrałam się, zabrałam materiały i pojechałam przeprowadzać diagnozę. Dziewczynka była super - bardzo się starała, nawet posprzątała i "zrobiła nastrój" przy pomocy olejków zapachowych. Dzielnie radziła sobie z kolejnymi zadaniami i nawet troszkę nie marudziła. Jakoś jej muszę to wynagrodzić:)

Dziś już nic nie robię, padam na nos... Jutro kolejny dłuugii dzień - na uczelni od rana  prawie do 20.00, a jeszcze muszę tę diagnozę opracować... Najważniejsze jednak, że coraz bliżej do końca, jeszcze tylko tydzień i będę mogła wziąć głęboki oddech...

****

Dopisek

Odpowiadając na pytanie Magdy i uprzedzając kolejne : studiuję na IV roku pedagogiki specjalnej - pedagogikę terapeutyczną i wczesnoszkolną. Teraz mamy taki przedmiot "Diagnoza pedagogiczna", na zaliczenie którego mieliśmy przygotować i przeprowadzić na dziecku badanie diagnostyczne, dotyczące jego rozwoju, a następnie mamy je <badania> opracować i przedstawić pani prowadzącej.

poniedziałek, 25 maja 2009

Tym razem u Justyny :) z okazji pierwszych urodzin bloga. Smakowite różności...

Dziś kolejny egzamin - zaliczony na 4, 5...Odliczam czas do przyszłego wtorku.

****

Smutno...

...Są ludzie, którzy potrafią podciąć skrzydła...

 Nie zastanawiają się, zanim coś powiedzą, nie pomyślą, że może to kogoś zranić. Sprawiają, że nagle, w jednej sekundzie to, z czego się cieszysz traci swoją wartość, przestaje być godne radości... I najbardziej boli, jak robi to ktoś najbliższy z bliskich...

sobota, 23 maja 2009

Chwila przerwy w nauce... Już nie mogę patrzeć na te notatki. Na szczęście taki maraton to tylko do 2 czerwca. Potem jeszcze egzamin 15-tego, ten który miał być w czwartek - został przełożony, ale nie będę opowiadać o tym, bo to długa historia... I będzie można odpoczywać i wyszywać do woli:)

Obrazek komunijny poszedł wczoraj do oprawy. Ramka jednak nie będzie ciemna, bo jakoś zupełnie mi nie pasowała a ta, którą wybrałam też średnio mi się podobała. Cóż, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Zobaczymy, jak się będzie prezentować w całości.

W ramach odpoczynku i relaksu dla szarych komórek zaczęłam wyszywać misia z TWOCS i rozpoczełam w końcu hafcik, na który od dawna miałam chrapkę;) no i leżą tak z tymi kilkoma postawionymi krzyżykami, czasem przed snem coś dłubnę, ale to "coś" to prawie jak nic. Nawet nie ma za bardzo co prezentować.

 
1 , 2 , 3 , 4