...czyli Ani różne różności i dziwactwa...

***
SZANUJMY SWOJE PRACE

Wszystkie prace, zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej zaznaczam to). Nie zezwalam na ich kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek sposób bez mojej zgody.

***
Blog > Komentarze do wpisu

Nocne myśli

Późny wieczór. Samotny.

Tysiące myśli krążących po głowie, przemykających z prędkością światła tak, że ciężko którąś uchwycić na dłużej. Wspomnienia ostatnich dni, tygodni. Bolesne wspomnienia - bo było źle, bardzo źle i ciężko. Krzyczałam, złościłam się, płakałam, potem zamykałam w sobie. Same negatywne emocje. U Męża to samo. Myślałam, że jednak jakoś daliśmy sobie radę, ale chyba nie do końca.

Być może zbyt wiele się wydarzyło między nami złych chwil, może zbyt dużo wypowiedzianych przykrych słów, bolesnych gestów. Może to wszystko poszło za daleko, może ocknęliśmy się, kiedy jest już za późno...

Wczoraj Mąż wrócił wcześniej z pracy - mówił, że specjalnie starał się skończyć jak najwcześniej i wrócić jak najszybciej, abyśmy mogli pobyć razem, porozmawiać. Tylko że...Przygotowaną przeze mnie kolację jadł przed monitorem, a potem całkowicie oddał się jakiejś grze na komputerze. Nie przerywałam mu, nie pytałam. Poczułam, że nie chce być ze mną, rozmawiać, spędzić razem czasu. I wtedy zrozumiałam, jak bardzo oddaliliśmy się od siebie. Za bardzo. Za daleko.

W nocy, kiedy obydwoje leżeliśmy już w łóżku i przytulaliśmy się do siebie, w najgłębszym zakamarku duszy czułam tę obcość. To już nie my - czy MY w ogóle jeszcze istniejemy?

Gdzieś po drodze zagubiliśmy tę radość bycia ze sobą, sponatniczność, wzajemny uśmiech. Nasze malutkie szczęście niepostrzeżenie wymknęło nam się z rąk. Nie potrafimy się cieszyć drobnymi sprawami, codziennymi czynnościami. Niczego nie robimy razem. Zgubiliśmy siebie - ja Jego, On mnie.

Faktem jest, że komunikacja, kompromisy, szczerość i rozmowa w ogóle bardzo u nas szwankuje. Staramy się, tylko co z tego...

Boję się, że przegapiliśmy to, co najważniejsze. Że już się nie odnajdziemy...

środa, 17 czerwca 2009, rosse5

Polecane wpisy

  • Zaproszenie

    Chwilowo ani nie karteczkowo, ani krzyżykowo. Pozwolę sobie na małą reklamę. Jeżeli macie wolną najbliższą niedzielę, chcecie potańczyć i naładować się pozytywn

  • Życzenia

    Wszystkim czytelnikom pragnę złożyć życzenia spokojnych Świąt Wielkanocnych, radości z przebywania z bliskimi, samych pyszności na wielkanocnym stole oraz mokr

  • Chwalimy się:)

    Najpierw pochwali się Bartuś - jakie to śliczne upominki otrzymał:) Przygotowała je Kasia - która trochę musiała pospiskować, zeby zdobyć nasz adresik;) Bartek

Komentarze
madziorek-myslipisane
2009/06/18 08:50:01
przeglądam Twoje prace, są piękne, i trafiłam na inny wpis nocnych myśli, popatrz do niego, to było tak nie dawno, jesteście młodym małżeństwem , docieracie się, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. pozdrówki serdeczne
-
barbaratoja
2009/06/18 09:42:47
Piszesz pięknie, szkoda że o takich smutnych sprawach.Spróbujcie...i miej nadzieję, że będzie tak jak kiedyś.
pozdrawiam Basia
-
Gość: carpediem30, 94.75.112.*
2009/06/18 15:14:30
Wiele razy w moim ponad 10 letnim stażu małżeńskim przeżywałam to samo.. Nie wiem jak długo Wy jesteście po ślubie, zresztą niezależnie od tego wystarczy zadać sobie postawowe pytanie - Czy Ty go jeszcze kochasz? i po namyśle odpowiezieć sobie samej bardzo szczerze. Jeżeli opowiedź brzmi TAK nie masz się o co martwić.. Wiedz o tym, że przemęczenie, zmartwienia, stres w pracy, kłapoty finansowe i wogóle wszelkie problemy jeśli się nawarstwiają negatywnie wpływają na człowieka a tym samym na związek. Większość osób, a szczególnie facetów zamiast stawić temu czoła, podzielić się, porozmawiać - ucieka, lub wybucha a potem ucieka tworząc sobie jakieś własne koszary przez które trudno się przebić, a potem przyzwyczajają się o tego stanu.... Ja jestem jednak pewna, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko, ale prostej recepty niestety na to nie ma... Wierz mi, że faceci nie widzą rzeczy oczywistych, dlatego zamiast czekać na jego gest Ty przejmij inicjatywę.. i zapytaj czy on Cię jeszcze kocha.. i za co.. itd..
A prace tworzysz przepiękne :) Podziwiam
-
kreatywka86
2009/06/18 15:53:05
Aniu, zgadzam sie z carpediem, nie mam doswiadczen malzenskich jeszcze, ale wiem ze takie sytuacje sie zdarzaja i w najlepszych zwiazkach.. U mnie dzisiaj sie zakonczyl kilkudniowy okres "cichych dni" i wreszcie jest dobrze. Ale mimo trudnosci nie watpimy w Nas. Wszystko sie ulozy zobaczysz... wyjdzie slonce, dolaczam sie w wierze ze sie pouklada.
-
blogagnieszki
2009/06/18 19:09:55
Aniu Twoje słowa, to co czujesz, to choćby moje myśl i moje uczucia ... wiem co czujesz i ja po wczorajszej mega awanturze, płaczu, pakowaniu się itp. walczę dalej. Jedna tylko rada kochana - jeśli wrócił wcześniej z pracy żeby być razem, to pytaj dlaczego ten czas poświęca na komputer, a w łóżeczku powiedz "teraz się przytul do komputera". I co najważniejsze trzeba sobie odpowiedzieć czy się kocha ... ja nie wiem ale mimo, to walczę, bo wierzę, że gdzieś we mnie i w mężu jest jeszcze nasza dawna miłość i wróci, tego życzę i Tobie i sobie z całego serca :))))
-
zahaftowana
2009/06/18 22:02:23
Kochana ja też mam teraz nieciekawą sytuację i myślałam,że do wszystkich moich problemów dołączą się jeszcze jakieś awantury z mężem itp. Jak każdy wie najwięcej kłótni zazwyczaj jest na tle finansów i już mało brakowało a doszło by do takowej awantury a tu mąż wycofał się i po 3 godzinach z pracy posłał mi sms-ka, że jeżeli chcemy do czegoś dojść to razem bo osobno nic nam się nie uda. To były słowa których nie spodziewałam się po jego hardym charakterze i zaborczości a najfajniejsze jest to, że wszystkie te nasze obecne kłopoty jakoś nas coraz bardziej zbliżają. Spojrzałam na męża trochę z innej perspektywy i dostrzegłam coś czego może nie byłam na 100 % pewna a szukałam potwierdzenia. A co to?Wiem, że mój mąż chce faktycznie spędzić ze mną resztę życia. Do tej pory wiecznie się go o coś czepiałam a tak faktycznie to robił wszystko tylko w swoim tempie i w swojej kolejności i wiesz co przejmij inicjatywę i podejdź go rozmową, jakimś miłym gestem, zwyczajnym kocham cię rzuconym przy banalnej czynności, efektu może nie będzie w ten sam dzień ale pewnie zacznie się . zastanawiać o co chodzi.Życzę Ci tego z całego serducha.
-
robotki-katarzynki
2009/06/19 12:09:35
Bardzo smutno mi się zrobiło jak przeczytałam ta notkę,a co dopiero Ty.Strasznie przykro pisać o takich smutnych rzeczach.Jesteście młodzi napewno wszystko jakoś się odkręci i będzie dobrze bo przecież musi być dobrze.Ściskam Cię mocno i trzymam mocno kciuki
-
Gość: www.mloda-zona.blog.pl, *.ssp.dialog.net.pl
2009/06/19 12:40:24
Aniu, wiesz sama że nic nie jest stracone, nic nie jest przekreślone, bywają chwile lepsze i gorsze... bywają chwile zwątpienia i zastanawiania się czy ten ślub to aby nie za szybko... może gdzieś się zgubiliście i potrzebujecie chwili oddechu by się odnaleźć, tak po prostu bywa, ale ja wierzę że moc przysięgi na dobre i na złe Wam pomoże i będzie już tylko lepiej. Ja mocno trzymam za Was kciuki. Sama wiesz...
-
kasia_s5
2009/06/19 14:05:12
Ja trzymam za Was bardzo mocno kciuki i wierzę w to,że na pewno wszystko dobrze sie skończy i że będziecie szczęśliwym małżeństwem.Nam w lipcu minie 9 rocznica ślubu i wierz mi były momenty że nie było łatwo :( ale jak sie mocno kocha to wszystko można naprawić.
Dlatego ja życzę Wam dużo miłości i cierpliwości do samych siebie :) i mocno trzymam za Was kciuki :)
-
2009/06/20 23:33:49
Aniu, gdy czytam Twoje notki... to zapominam, że to ta Ania, którą tu poznałam... którą polubiłam... zatapiam się w Twoje myśli... a kiedy skończę, to wiem, że nie przeczytałam kolejnej kartki z książki... piszesz cudownie... o życiu dwojga ludzi, którzy się kochają i trochę się pogubili... będzie dobrze, zobaczysz...takie sytuacje zdarzają się... myślę, że każdemu, ja jestem 25 lat po ślubie... różnie bywało... ale przetrwaliśmy w naszym związku dzięki miłości, zaufaniu i kompromisom :)
-
2009/06/22 23:03:43
Jak ja Cie doskonale rozumiem. Życzę , aby Wam się udało jeszcze odnaleźć wspólna drogę. U nas chyba to już nie ma szans:((